~*~
-Zamówienie
numer trzy!- zawołała kelnerka.
-_____
pójdziesz odebrać?- zapytała twoja przyjaciółka Rita.
-Jasne!-
odparłaś i poczłapałaś do barku.
Odwróciłaś
się, zrobiłaś parę kroków naprzód i poczułaś spływającą po twojej koszuli kawę. W pewnej chwili usłyszałaś anielski głos
przepraszającego chłopaka.
-Cholera!
Przepraszam cię bardzo. To moja wina. Obiecuję zwrócić pieniądze
za pranie.- zaczął przecierać twoje ubranie, a ty stałaś jak
słup soli.- Albo zwrócę Ci pieniądze za koszulę, bo nie jestem taki pewien czy to się spierze...
-Nie,
to ja przepraszam, nie patrzę gdzie idę. I nie musisz oddawać
pieniędzy.
-Nie,
to naprawdę moja wina- rzekł i uparcie kontynuował wycieranie plam.
Czułaś
jak robisz się czerwona, więc złapałaś chłopaka za
nadgarstki. Ten spojrzał na ciebie trochę przestraszonym wzrokiem.
Przez dosłownie kilka sekund patrzyliście sobie w oczy. Nie
ukrywałaś, że ci się to podobało.
-Starczy-
powiedziałaś trochę za chłodno.
-To
pozwól mi chociaż oddać pieniądze- puściłaś go- No,
ale siłę to ty masz- odparł cicho pocierając się po nadgarstkach
z lekkim uśmiechem.
-Daj
mi swój telefon- ten posłusznie ci go podał, a ty wystukałaś tam
swój numer- Napisz kiedy będziesz chciał mi oddać pieniądze-
oddałaś mu urządzenie, pochyliłaś się delikatnie z uśmiechem i
odeszłaś.
Wróciłaś do grupki twoich przyjaciółek, wzięłaś swoją kurtkę i torebkę
po czym odparłaś:
-Przepraszam
was dziewczyny, ale same widzicie jak wyglądam- uśmiechnęłaś
się krzywo- Lecę, spiszemy się później- pomachałaś i
skierowałaś się w kierunku wyjścia.
-Paaa-
odpowiedziały chórkiem.
Wychodząc
z pomieszczenia ukradkiem spojrzałaś w miejsce incydentu, który miał
miejsce parę minut temu. Personel sprzątał bałagan jaki
wyrządziliście. A ON dalej tam stał, patrząc się na komórkę w
ręku.
~*~
Wszystko
tego dnia się układało i było super, gdyby nie to, że oppa
zrobił tobie i kelnerowi awanturę o to, że niby 'filtrujecie'
między sobą, a tak naprawdę to mężczyzna tylko na ciebie
zerknął.
Próbowałaś
go uspokoić, ale ten tylko mocno złapał cię za nadgarstek i
wyprowadził z restauracji.
-Aaa!
To boli!- krzyczałaś.
W
ciszy wepchnął cię do samochodu i ruszyliście.
-Oppa,
posłuchaj przecież nic się nie stało. On tylko się na mnie
spojrzał.- powiedziałaś spokojnie.
-Tylko?!
Czy ty naprawdę nie zauważyłaś jak on cię rozbierał wzrokiem?!-
wybuchnął.
-Czy
Ty zawsze, ale to ZAWSZE, musisz być taki zazdrosny?! Mieliśmy
romantycznie spędzić ten dzień! Dzień naszej trzeciej rocznicy!
Ale ty musiałeś wszystko spieprzyć!
Zaczeliście
się poważnie awanturować. Nie było to dobre miejsce do tego.
Niedługo potem poczułaś mocne szarpnięcie i dalej nic nie
pamiętałaś.
~
Obudziłaś
się w szpitalu podpięta pod kroplówkę i plastrem na czole.
-Jak
się pani czuje?- zapytała jasnowłosa pielęgniarka.
-Gdzie
jest Hongbin?- teraz o niczym innym nie mogłaś myśleć bo nie było
go obok ciebie.
-Że
ten chłopak co razem z tobą był w aucie?- kiwnęłaś energicznie
głową.- Obydwoje mieliście poważny wypadek i niestety on bardziej
ucierpiał.
-Gdzie
on jest? Mogę się z nim zobaczyć?- zaczęłaś zasypywać kobietę
pytaniami- W jakim on jest stanie?
-Jasne,
że możesz się z nim zobaczyć. Chodź zaprowadzę Cię.- odpięła
kroplówkę i ruszyła na korytarz a ty za nią.
Otworzyła
drzwi a ty weszłaś do pomieszczenia. Twój chłopak był podłączony
do wielu urządzeń. Łzy zaczęły Ci samowolnie płynąć po
policzkach. W pomieszczeniu był jeszcze doktor. Powoli zbliżyłaś
się do łóżka i opadłaś na stołek stojący obok posłania.
Złapałaś chłopaka za rękę i zapytałaś mężczyzny:
-Panie
Doktorze, co się stało? W jakim on jest stanie?- zapytałaś
łamiącym się głosem.
-Jest
pani kimś z rodziny?- zapytał.
-Jestem
jego dziewczyną.
-Niestety
jest w nie za dobrym stanie. Przeszedł już dwie operacje, czeka go
jeszcze jedna.- serce zaczęło Ci bić jak oszalałe- I... jest w
śpiączce.- wybałuszyłaś oczy- No to zostawię Was samych.- i
wyszedł.
Zaczęłaś
głośno łkać. Nie mogłaś w to uwierzyć, a jednak leżał teraz
obok ciebie w okropnym stanie. Przyłożyłaś sobie jego dłoń do
policzka:
-Hongbin,
to moja wina, przepraszam- przytuliłaś się delikatnie do jego torsu-
Wszystko będzie dobrze... wszystko będzie dobrze.....
Po
dwóch godzinach spędzonych przy chłopaku, poszłaś do łazienki
ogarnąć się, bo zamierzałaś pójść do pobliskiego sklepu
zrobić małe zakupy. Podczas drogi zadzwonił telefon. Na ekranie
wyświetliło się: "Mama Hongbina". Zatrzymałaś się i
wahałaś się co do kwestii odebrania, ale musisz jej o tym
powiedzieć.
-Halo?
-Cześć
____! Posłuchaj, bo Hongbin nie odbiera ode mnie telefonów. Wiesz
może co sie stało? Może jest gdzieś w pobliżu?- zapytała.
-Ja....
ja muszę pani coś powiedzieć....- zaczęłaś niepewnie.
-Mów
skarbie, mów.- powiedziała ciepło.
-Bo
my mieliśmy dzisiaj wypadek....
-Jak
to?! Czemu do mnie nie zadzwoniliście? Nic Wam się nie stało?!-
zapytała z troską.
-Mi
nic, tylko kilka sińców i rozcięć. Ale Hongbin...- zaczęłaś
płakać- Miał dwie operacje, czeka go jeszcze jedna i.... i jest w
śpiączce.
-S-słucham...?-
słyszałaś zakłopotanie w jej głosie. Nie spodziewała się
tego- W którym szpitalu jesteście?
-Szpital
Główny w Seulu.
-Dobrze,
za chwilę będziemy.- i rozłączyła się.
Zawróciłaś do szpitala. Jego rodzice zaraz tam będą.
~
Kiedy
weszłaś do sali, w której leżał Hongbin, zauważyłaś
przeżywających rodziców chłopaka. Stwierdziłaś, że nie
będziesz przeszkadzać i poczekasz na korytarzu. Kiedy wyszli
przywitałaś się z nimi, a oni zadali pytanie jak to się stało.
Nie pozostało ci nic innego niż powiedzenie prawdy. Wiedziałaś,
że to wszystko Twoja wina, dlatego też bałaś się ich odpowiedzi.
Tak jak myślałaś zaczęli Cię obwiniać.
-Weź
Ty lepiej idź już do domu, dziewucho!- wykrzyczał ojciec.
-Tylko
dajcie mi minutkę.- i weszłaś do sali.
Zaczęłaś
płakać. Przytuliłaś się do Hongbina.
-Oppa,
to ja tu powinnam leżeć a nie ty, ja...- spojrzałaś na jego twarz- Kocham cię- i pocałowałaś go delikatnie w policzek.
~
Jak
wróciłaś do pustego domu usiadłaś na łóżku, a łzy spływały
ci po delikatnych, różowych policzkach.
Uświadomiłaś
sobie, że jedyna ci bliska osoba może od ciebie odejść. Nie
znałaś swoich rodziców, z przyjaciółkami spotykałaś się
rzadko. Miałaś tylko JEGO. A teraz miałby zniknąć? Nie mogłaś
dopuścić do siebie takiej informacji. Siedziałaś tak, płacząc i
myśląc, kilka godzin. Potem nie mogłaś spać. Przewracałaś się
z boku na bok. Powracały ci wspomnienia. Jak się poznaliście,
zaczęliście się spotykać i dzień, który był dokładnie 3 lata
temu, dzień początku waszego związku. Przypomniał ci się jeszcze
jego piękny uśmiech i dołeczki mu towarzyszące, jego anielski
głos, ciepłe spojrzenie jakim cię obdarowywał i jego dotyk.
Szerokie ramiona, które cię ogrzewały kiedy chodziliście na
spacery w chłodne dni. Tak właśnie rozmyślając zasnęłaś.
~
Następnego
dnia zrobiłaś małe zakupy i poszłaś do szpitala zobaczyć czy
wszystko z Hongbinem okej. Na korytarzu jego rodzice cię zatrzymali
bo chcieli omówić jedną sprawę.
-Ze
względu na to, że nie chcemy cię już widzieć, postanowiliśmy
umówić się z tobą na jakie godziny będziesz przychodzić do
Hongbina.- odezwał się ojciec.- Odwiedzać można od dziesiątej do
dwudziestej, więc my będziemy mogli go odwiedzać od dziesiątej do
piętnastej, a ty od piętnastej do dwudziestej. Może być?
-Tak.-
przytaknęłaś.
-Więc
przyjdź o trzeciej.- powiedziała matka.
-Tylko
zostawię zakupy.
Zaraz
po tym poszłaś na spacer do parku. 'Czemu wszyscy mnie teraz
zostawiają?'- zadręczałaś się. Chodziłaś szlakami, którymi
chodziłaś ze swoim chłopakiem. Było Ci ciężko.
~
Przez
kolejne miesiące codziennie go odwiedzałaś i opowiadałaś mu co
robiłaś i co się wydarzyło, a on dalej walczył i nie poddawał
się. To był dla Ciebie trudny okres w twoim życiu. Twoja nadzieja
każdego dnia malała.
~
Tego
dnia mijał rok od wypadku jak i kolejny rok, już czwarty, od kiedy
jesteście razem. Siedząc i trzymając Hongbina za rękę
przypomniało Ci się jedno z piękniejszych wspomnień.
~*~
Dzisiaj
był piątek, tuż po skończonych lekcjach byłaś umówiona z
Binem. Czekałaś na niego przed szkołą, słońce mocno świeciło,
to był naprawdę piękny wiosenny dzień. Powoli się denerwowałaś
bo chłopak się nie zjawiał, nie odpisywał ani nie odbierał. W
pewnym momencie poczułaś jak ktoś obejmuje cię w talii od tyłu.
Podskoczyłaś delikatnie, ale poznałaś chłopaka. Złapałaś go za
ręce, a Kong położył brodę na Twym ramieniu i wyszeptał Ci do
ucha:
-Przepraszam
za spóźnienie, skarbie. Wybaczysz mi?
Odwróciłaś
się, oplotłaś ramiona dookoła jego szyi, spojrzeliście sobie
głęboko w oczy i odpowiedziałaś:
-Oczywiście,
że ci wybaczę, ale nigdy już mnie tak nie strasz.- uśmiechnęliście
się do siebie.
Trzymając
się za ręce ruszyliście w stronę pobliskiego parku. Krążyliście ścieżkami, rozmawialiście, chodziłaś po kamieniach obok stawu i
gdyby nie Hongbin to byś do niego wpadła. Potem tak jak się
umówiliście poszliście do niego, aby ten odłożył plecak i
spakował się do ciebie na noc. W drodze do twojego domu
zahaczyliście o sklep, w którym bawiliście się w chowanego. Po
zakupach nie miałaś siły iść dalej, więc chłopak wziął cię na
barana. W domu przygotowaliście przekąski i zaczęliście oglądać
film, przytulona do niego miło spędziłaś ten czas. Po skończonym
seansie zaczęła się bitwa na poduszki. Pierz rozniósł się po
całym domu, również mieliście go we włosach. Wasz śmiech
rozchodził się po wszystkich pomieszczeniach, naprawdę świetnie się
bawiliście. Jak już nie mieliście obydwoje siły, zaczęliście
ogarniać bałagan, jaki wyrządziliście. Leżąc już w łóżku,
przytuleni do siebie, odparłaś:
-Dziękuję ci oppa za ten nieziemski dzień, bardzo cię kocham.
-To
ja ci dziekuję.
Wtulona
w jego tors, zasnęłaś.
~*~
Z
zamyślenia obudził cię ruch dłoni Bina. Wstałaś, a on otworzył
oczy.
-Hongbin?-
byłaś zaskoczona.
-______
skarbie.... Dziękuje.... Bądź szczęśliwa.- łzy zaczęły spływać
Ci po policzkach. Uśmiechnęłaś się a on to odwzajemnił.
Tęskniłaś za tym- Kocham cię.- i jego powieki opadły.
Usłyszałaś
długi, głośny dźwięk. Spojrzałaś na ekran przy łóżku, ujrzałaś
długą prosta linie. Nie żyje. Nie dowierzałaś, sprawdziłaś raz
jeszcze. To prawda, straciłaś go. Popadłaś w panikę, zaczęłaś
krzyczeć, rzucać się. Ktoś powoli zaczął wyciągać cię z sali.
Lekarze podali ci środek uspokajający. Siedząc zamyślona na
korytarzu zauważyłaś rodziców Konga, patrzyli się na ciebie jakby
mieli cię zabić. Dostałaś informację, że chłopak jest już w
kostnicy, więc ruszyłaś do pomieszczenia. Tam spotkałaś osoby
wcześniej spotkane na korytarzu.
-My
zajmiemy się pogrzebem, a ty przygotujesz go do tej uroczystości.
~
Nadszedł
dzień pogrzebu. Trudno było ci ubrać ciało Bina w garnitur, który
miał założony w dniu wypadku. Kiedy był już gotowy stwierdziłaś,
że opróżnisz jego kieszenie. Sięgając do ostatniej
kieszeni w marynarce, znalazłaś małe, kwadratowe pudełko. Zdziwiłaś
się bo nie wiedziałaś co to jest. Gdy to otworzyłaś, ujrzałaś
piękny, srebrny pierścionek. Z niedowierzaniem usiadłaś na stołku.
-Czy ty oppa zamierzałeś się mi
oświadczyć?- powiedziałaś na głos i schowałaś pudełko do torebki.
Po ciężkim pożegnaniu z chłopakiem,
ruszyliście na cmentarz, gdzie odeszła od ciebie ostatnia ci bliska
osoba. Następnie rodzina ruszyła na stypę, ale że według ciebie to
jest okropne, żeby świętować śmierć bliskiej nam osoby, wróciłaś do
domu.
Kilka dni później rozmawiałaś z rodzicami
Bina na temat znalezionego pudełka, ale oni cię tylko wyśmieli.
~
Życie ciągnęło się dalej, Hongbin powiedział: 'Bądź szczęśliwa', ale ty nie potrafiłaś. Bez niego twoje życie straciło sens. Było coraz gorzej. W pracy ci się nie układało, nikogo nie miałaś przy sobie, tylko raz na jakiś czas spotykałaś się z przyjaciółkami. Cały czas mówiły, ze będzie wszystko w porządku, a wcale tak nie było. Zaczęło się od tego, że przestałaś się przykładać w pracy, potem cię z niej zwolnili. Następnie zerwałaś ze wszystkimi kontakty i siedziałaś cały czas w domu. Wychodziłaś tylko do sklepu. Popadłaś w nałogi: najpierw papierosy, potem alkohol i narkotyki. Nie raz już przez głowę przeleciały ci myśli samobójcze, ale zamiast tego okaleczałaś się. Miałaś już dość.
Pewnego dnia, rzuciłaś wszystko i wybrałaś się nad rzekę Han. Stałaś i przyglądałaś się naturze tego świata.
-O! _____?- zauważyłaś swoją starą przyjaciółkę- Co ty ze sobą dziewczyno zrobiłaś? I czemu w ogóle nie dawałaś oznak życia? Cały czas nie możesz się pogodzić ze śmiercią Hongbina?
Nie odpowiadałaś.
-Wszystko będzie w porządku ____. Chodź pogadajmy u mnie.- i uśmiechnęła się.
Zaczęłaś płakać. Przy pomocy latarni weszłaś na barierkę.
-_____ co ty robisz?! Zejdź ____!!- krzyczała Rita.
Odwróciłaś się zapłakana i spojrzałaś jej w oczy.
-_______ proszę cię! Zejdź i pogadajmy. Pomogę ci naprawić twoje życie. Proszę.- błagała.
Przez jakąś minutę tak stałaś i patrzyłaś się na nią, a ona dalej prosiła cię o zejście.
-Przepraszam...- powiedziałaś.
Odwróciłaś się i skoczyłaś. To koniec, koniec życia na tym świecie. Teraz czas rozpocząć nowe i odnaleźć Hongbina.
Życie ciągnęło się dalej, Hongbin powiedział: 'Bądź szczęśliwa', ale ty nie potrafiłaś. Bez niego twoje życie straciło sens. Było coraz gorzej. W pracy ci się nie układało, nikogo nie miałaś przy sobie, tylko raz na jakiś czas spotykałaś się z przyjaciółkami. Cały czas mówiły, ze będzie wszystko w porządku, a wcale tak nie było. Zaczęło się od tego, że przestałaś się przykładać w pracy, potem cię z niej zwolnili. Następnie zerwałaś ze wszystkimi kontakty i siedziałaś cały czas w domu. Wychodziłaś tylko do sklepu. Popadłaś w nałogi: najpierw papierosy, potem alkohol i narkotyki. Nie raz już przez głowę przeleciały ci myśli samobójcze, ale zamiast tego okaleczałaś się. Miałaś już dość.
Pewnego dnia, rzuciłaś wszystko i wybrałaś się nad rzekę Han. Stałaś i przyglądałaś się naturze tego świata.
-O! _____?- zauważyłaś swoją starą przyjaciółkę- Co ty ze sobą dziewczyno zrobiłaś? I czemu w ogóle nie dawałaś oznak życia? Cały czas nie możesz się pogodzić ze śmiercią Hongbina?
Nie odpowiadałaś.
-Wszystko będzie w porządku ____. Chodź pogadajmy u mnie.- i uśmiechnęła się.
Zaczęłaś płakać. Przy pomocy latarni weszłaś na barierkę.
-_____ co ty robisz?! Zejdź ____!!- krzyczała Rita.
Odwróciłaś się zapłakana i spojrzałaś jej w oczy.
-_______ proszę cię! Zejdź i pogadajmy. Pomogę ci naprawić twoje życie. Proszę.- błagała.
Przez jakąś minutę tak stałaś i patrzyłaś się na nią, a ona dalej prosiła cię o zejście.
-Przepraszam...- powiedziałaś.
Odwróciłaś się i skoczyłaś. To koniec, koniec życia na tym świecie. Teraz czas rozpocząć nowe i odnaleźć Hongbina.
[L]