17 wrz 2016

And it was then I realized you were not my world, you were my universe

Dzisiaj mijają 3 lata od kiedy ty i Hongbin jesteście w związku. Właśnie szykowałaś się na romantyczną kolację w restauracji, w której się poznaliście.

~*~

-Zamówienie numer trzy!- zawołała kelnerka.
-_____ pójdziesz odebrać?- zapytała twoja przyjaciółka Rita.
-Jasne!- odparłaś i poczłapałaś do barku.
Odwróciłaś się, zrobiłaś parę kroków naprzód i poczułaś spływającą po twojej koszuli kawę. W pewnej chwili usłyszałaś anielski głos przepraszającego chłopaka.
-Cholera! Przepraszam cię bardzo. To moja wina. Obiecuję zwrócić pieniądze za pranie.- zaczął przecierać twoje ubranie, a ty stałaś jak słup soli.- Albo zwrócę Ci pieniądze za koszulę, bo nie jestem taki pewien czy to się spierze...
-Nie, to ja przepraszam, nie patrzę gdzie idę. I nie musisz oddawać pieniędzy.
-Nie, to naprawdę moja wina- rzekł i uparcie kontynuował wycieranie plam.
Czułaś jak robisz się czerwona, więc złapałaś chłopaka za nadgarstki. Ten spojrzał na ciebie trochę przestraszonym wzrokiem. Przez dosłownie kilka sekund patrzyliście sobie w oczy. Nie ukrywałaś, że ci się to podobało.
-Starczy- powiedziałaś trochę za chłodno.
-To pozwól mi chociaż oddać pieniądze- puściłaś go- No, ale siłę to ty masz- odparł cicho pocierając się po nadgarstkach z lekkim uśmiechem.
-Daj mi swój telefon- ten posłusznie ci go podał, a ty wystukałaś tam swój numer- Napisz kiedy będziesz chciał mi oddać pieniądze- oddałaś mu urządzenie, pochyliłaś się delikatnie z uśmiechem i odeszłaś.
Wróciłaś do grupki twoich przyjaciółek, wzięłaś swoją kurtkę i torebkę po czym odparłaś:
-Przepraszam was dziewczyny, ale same widzicie jak wyglądam- uśmiechnęłaś się krzywo- Lecę, spiszemy się później- pomachałaś i skierowałaś się w kierunku wyjścia.
-Paaa- odpowiedziały chórkiem.
Wychodząc z pomieszczenia ukradkiem spojrzałaś w miejsce incydentu, który miał miejsce parę minut temu. Personel sprzątał bałagan jaki wyrządziliście. A ON dalej tam stał, patrząc się na komórkę w ręku.

~*~
Wszystko tego dnia się układało i było super, gdyby nie to, że oppa zrobił tobie i kelnerowi awanturę o to, że niby 'filtrujecie' między sobą, a tak naprawdę to mężczyzna tylko na ciebie zerknął. 
Próbowałaś go uspokoić, ale ten tylko mocno złapał cię za nadgarstek i wyprowadził z restauracji.
-Aaa! To boli!- krzyczałaś.
W ciszy wepchnął cię do samochodu i ruszyliście.
-Oppa, posłuchaj przecież nic się nie stało. On tylko się na mnie spojrzał.- powiedziałaś spokojnie.
-Tylko?! Czy ty naprawdę nie zauważyłaś jak on cię rozbierał wzrokiem?!- wybuchnął.
-Czy Ty zawsze, ale to ZAWSZE, musisz być taki zazdrosny?! Mieliśmy romantycznie spędzić ten dzień! Dzień naszej trzeciej rocznicy! Ale ty musiałeś wszystko spieprzyć!
Zaczeliście się poważnie awanturować. Nie było to dobre miejsce do tego. Niedługo potem poczułaś mocne szarpnięcie i dalej nic nie pamiętałaś.
~
Obudziłaś się w szpitalu podpięta pod kroplówkę i plastrem na czole.
-Jak się pani czuje?- zapytała jasnowłosa pielęgniarka.
-Gdzie jest Hongbin?- teraz o niczym innym nie mogłaś myśleć bo nie było go obok ciebie.
-Że ten chłopak co razem z tobą był w aucie?- kiwnęłaś energicznie głową.- Obydwoje mieliście poważny wypadek i niestety on bardziej ucierpiał.
-Gdzie on jest? Mogę się z nim zobaczyć?- zaczęłaś zasypywać kobietę pytaniami- W jakim on jest stanie?
-Jasne, że możesz się z nim zobaczyć. Chodź zaprowadzę Cię.- odpięła kroplówkę i ruszyła na korytarz a ty za nią.
Otworzyła drzwi a ty weszłaś do pomieszczenia. Twój chłopak był podłączony do wielu urządzeń. Łzy zaczęły Ci samowolnie płynąć po policzkach. W pomieszczeniu był jeszcze doktor. Powoli zbliżyłaś się do łóżka i opadłaś na stołek stojący obok posłania. Złapałaś chłopaka za rękę i zapytałaś mężczyzny:
-Panie Doktorze, co się stało? W jakim on jest stanie?- zapytałaś łamiącym się głosem.
-Jest pani kimś z rodziny?- zapytał.
-Jestem jego dziewczyną.
-Niestety jest w nie za dobrym stanie. Przeszedł już dwie operacje, czeka go jeszcze jedna.- serce zaczęło Ci bić jak oszalałe- I... jest w śpiączce.- wybałuszyłaś oczy- No to zostawię Was samych.- i wyszedł.
Zaczęłaś głośno łkać. Nie mogłaś w to uwierzyć, a jednak leżał teraz obok ciebie w okropnym stanie. Przyłożyłaś sobie jego dłoń do policzka:
-Hongbin, to moja wina, przepraszam- przytuliłaś się delikatnie do jego torsu- Wszystko będzie dobrze... wszystko będzie dobrze.....
Po dwóch godzinach spędzonych przy chłopaku, poszłaś do łazienki ogarnąć się, bo zamierzałaś pójść do pobliskiego sklepu zrobić małe zakupy. Podczas drogi zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetliło się: "Mama Hongbina". Zatrzymałaś się i wahałaś się co do kwestii odebrania, ale musisz jej o tym powiedzieć.
-Halo?
-Cześć ____! Posłuchaj, bo Hongbin nie odbiera ode mnie telefonów. Wiesz może co sie stało? Może jest gdzieś w pobliżu?- zapytała.
-Ja.... ja muszę pani coś powiedzieć....- zaczęłaś niepewnie.
-Mów skarbie, mów.- powiedziała ciepło.
-Bo my mieliśmy dzisiaj wypadek....
-Jak to?! Czemu do mnie nie zadzwoniliście? Nic Wam się nie stało?!- zapytała z troską.
-Mi nic, tylko kilka sińców i rozcięć. Ale Hongbin...- zaczęłaś płakać- Miał dwie operacje, czeka go jeszcze jedna i.... i jest w śpiączce.
-S-słucham...?- słyszałaś zakłopotanie w jej głosie. Nie spodziewała się tego- W którym szpitalu jesteście?
-Szpital Główny w Seulu.
-Dobrze, za chwilę będziemy.- i rozłączyła się.
Zawróciłaś do szpitala. Jego rodzice zaraz tam będą.
~
Kiedy weszłaś do sali, w której leżał Hongbin, zauważyłaś przeżywających rodziców chłopaka. Stwierdziłaś, że nie będziesz przeszkadzać i poczekasz na korytarzu. Kiedy wyszli przywitałaś się z nimi, a oni zadali pytanie jak to się stało. Nie pozostało ci nic innego niż powiedzenie prawdy. Wiedziałaś, że to wszystko Twoja wina, dlatego też bałaś się ich odpowiedzi. Tak jak myślałaś zaczęli Cię obwiniać.
-Weź Ty lepiej idź już do domu, dziewucho!- wykrzyczał ojciec.
-Tylko dajcie mi minutkę.- i weszłaś do sali.
Zaczęłaś płakać. Przytuliłaś się do Hongbina.
-Oppa, to ja tu powinnam leżeć a nie ty, ja...- spojrzałaś na jego twarz- Kocham cię- i pocałowałaś go delikatnie w policzek.

~

Jak wróciłaś do pustego domu usiadłaś na łóżku, a łzy spływały ci po delikatnych, różowych policzkach.
Uświadomiłaś sobie, że jedyna ci bliska osoba może od ciebie odejść. Nie znałaś swoich rodziców, z przyjaciółkami spotykałaś się rzadko. Miałaś tylko JEGO. A teraz miałby zniknąć? Nie mogłaś dopuścić do siebie takiej informacji. Siedziałaś tak, płacząc i myśląc, kilka godzin. Potem nie mogłaś spać. Przewracałaś się z boku na bok. Powracały ci wspomnienia. Jak się poznaliście, zaczęliście się spotykać i dzień, który był dokładnie 3 lata temu, dzień początku waszego związku. Przypomniał ci się jeszcze jego piękny uśmiech i dołeczki mu towarzyszące, jego anielski głos, ciepłe spojrzenie jakim cię obdarowywał i jego dotyk. Szerokie ramiona, które cię ogrzewały kiedy chodziliście na spacery w chłodne dni. Tak właśnie rozmyślając zasnęłaś.
~
Następnego dnia zrobiłaś małe zakupy i poszłaś do szpitala zobaczyć czy wszystko z Hongbinem okej. Na korytarzu jego rodzice cię zatrzymali bo chcieli omówić jedną sprawę.
-Ze względu na to, że nie chcemy cię już widzieć, postanowiliśmy umówić się z tobą na jakie godziny będziesz przychodzić do Hongbina.- odezwał się ojciec.- Odwiedzać można od dziesiątej do dwudziestej, więc my będziemy mogli go odwiedzać od dziesiątej do piętnastej, a ty od piętnastej do dwudziestej. Może być?
-Tak.- przytaknęłaś.
-Więc przyjdź o trzeciej.- powiedziała matka.
-Tylko zostawię zakupy.
Zaraz po tym poszłaś na spacer do parku. 'Czemu wszyscy mnie teraz zostawiają?'- zadręczałaś się. Chodziłaś szlakami, którymi chodziłaś ze swoim chłopakiem. Było Ci ciężko.
~
Przez kolejne miesiące codziennie go odwiedzałaś i opowiadałaś mu co robiłaś i co się wydarzyło, a on dalej walczył i nie poddawał się. To był dla Ciebie trudny okres w twoim życiu. Twoja nadzieja każdego dnia malała.
~
Tego dnia mijał rok od wypadku jak i kolejny rok, już czwarty, od kiedy jesteście razem. Siedząc i trzymając Hongbina za rękę przypomniało Ci się jedno z piękniejszych wspomnień.
~*~
Dzisiaj był piątek, tuż po skończonych lekcjach byłaś umówiona z Binem. Czekałaś na niego przed szkołą, słońce mocno świeciło, to był naprawdę piękny wiosenny dzień. Powoli się denerwowałaś bo chłopak się nie zjawiał, nie odpisywał ani nie odbierał. W pewnym momencie poczułaś jak ktoś obejmuje cię w talii od tyłu. Podskoczyłaś delikatnie, ale poznałaś chłopaka. Złapałaś go za ręce, a Kong położył brodę na Twym ramieniu i wyszeptał Ci do ucha:
-Przepraszam za spóźnienie, skarbie. Wybaczysz mi?
Odwróciłaś się, oplotłaś ramiona dookoła jego szyi, spojrzeliście sobie głęboko w oczy i odpowiedziałaś:
-Oczywiście, że ci wybaczę, ale nigdy już mnie tak nie strasz.- uśmiechnęliście się do siebie.
Trzymając się za ręce ruszyliście w stronę pobliskiego parku. Krążyliście ścieżkami, rozmawialiście, chodziłaś po kamieniach obok stawu i gdyby nie Hongbin to byś do niego wpadła. Potem tak jak się umówiliście poszliście do niego, aby ten odłożył plecak i spakował się do ciebie na noc. W drodze do twojego domu zahaczyliście o sklep, w którym bawiliście się w chowanego. Po zakupach nie miałaś siły iść dalej, więc chłopak wziął cię na barana. W domu przygotowaliście przekąski i zaczęliście oglądać film, przytulona do niego miło spędziłaś ten czas. Po skończonym seansie zaczęła się bitwa na poduszki. Pierz rozniósł się po całym domu, również mieliście go we włosach. Wasz śmiech rozchodził się po wszystkich pomieszczeniach, naprawdę świetnie się bawiliście. Jak już nie mieliście obydwoje siły, zaczęliście ogarniać bałagan, jaki wyrządziliście. Leżąc już w łóżku, przytuleni do siebie, odparłaś:
-Dziękuję ci oppa za ten nieziemski dzień, bardzo cię kocham.
-To ja ci dziekuję.
Wtulona w jego tors, zasnęłaś.
~*~
Z zamyślenia obudził cię ruch dłoni Bina. Wstałaś, a on otworzył oczy.
-Hongbin?- byłaś zaskoczona.
-______ skarbie.... Dziękuje.... Bądź szczęśliwa.- łzy zaczęły spływać Ci po policzkach. Uśmiechnęłaś się a on to odwzajemnił. Tęskniłaś za tym- Kocham cię.- i jego powieki opadły.
Usłyszałaś długi, głośny dźwięk. Spojrzałaś na ekran przy łóżku, ujrzałaś długą prosta linie. Nie żyje. Nie dowierzałaś, sprawdziłaś raz jeszcze. To prawda, straciłaś go. Popadłaś w panikę, zaczęłaś krzyczeć, rzucać się. Ktoś powoli zaczął wyciągać cię z sali. Lekarze podali ci środek uspokajający. Siedząc zamyślona na korytarzu zauważyłaś rodziców Konga, patrzyli się na ciebie jakby mieli cię zabić. Dostałaś informację, że chłopak jest już w kostnicy, więc ruszyłaś do pomieszczenia. Tam spotkałaś osoby wcześniej spotkane na korytarzu.
-My zajmiemy się pogrzebem, a ty przygotujesz go do tej uroczystości.
~
Nadszedł dzień pogrzebu. Trudno było ci ubrać ciało Bina w garnitur, który miał założony w dniu wypadku. Kiedy był już gotowy stwierdziłaś, że opróżnisz jego kieszenie. Sięgając do ostatniej kieszeni w marynarce, znalazłaś małe, kwadratowe pudełko. Zdziwiłaś się bo nie wiedziałaś co to jest. Gdy to otworzyłaś, ujrzałaś piękny, srebrny pierścionek. Z niedowierzaniem usiadłaś na stołku.
-Czy ty oppa zamierzałeś się mi oświadczyć?- powiedziałaś na głos i schowałaś pudełko do torebki.
Po ciężkim pożegnaniu z chłopakiem, ruszyliście na cmentarz, gdzie odeszła od ciebie ostatnia ci bliska osoba. Następnie rodzina ruszyła na stypę, ale że według ciebie to jest okropne, żeby świętować śmierć bliskiej nam osoby, wróciłaś do domu.
Kilka dni później rozmawiałaś z rodzicami Bina na temat znalezionego pudełka, ale oni cię tylko wyśmieli.
~

Życie ciągnęło się dalej, Hongbin powiedział: 'Bądź szczęśliwa', ale ty nie potrafiłaś. Bez niego twoje życie straciło sens. Było coraz gorzej. W pracy ci się nie układało, nikogo nie miałaś przy sobie, tylko raz na jakiś czas spotykałaś się z przyjaciółkami. Cały czas mówiły, ze będzie wszystko w porządku, a wcale tak nie było. Zaczęło się od tego, że przestałaś się przykładać w pracy, potem cię z niej zwolnili. Następnie zerwałaś ze wszystkimi kontakty i siedziałaś cały czas w domu. Wychodziłaś tylko do sklepu. Popadłaś w nałogi: najpierw papierosy, potem alkohol i narkotyki. Nie raz już przez głowę przeleciały ci myśli samobójcze, ale zamiast tego okaleczałaś się. Miałaś już dość.
Pewnego dnia, rzuciłaś wszystko i wybrałaś się nad rzekę Han. Stałaś i przyglądałaś się naturze tego świata.
-O! _____?- zauważyłaś swoją starą przyjaciółkę- Co ty ze sobą dziewczyno zrobiłaś? I czemu w ogóle nie dawałaś oznak życia? Cały czas nie możesz się pogodzić ze śmiercią Hongbina?
Nie odpowiadałaś.
-Wszystko będzie w porządku ____. Chodź pogadajmy u mnie.- i uśmiechnęła się.
Zaczęłaś płakać. Przy pomocy latarni weszłaś na barierkę.
-_____ co ty robisz?! Zejdź ____!!- krzyczała Rita.
Odwróciłaś się zapłakana i spojrzałaś jej w oczy.
-_______ proszę cię! Zejdź i pogadajmy. Pomogę ci naprawić twoje życie. Proszę.- błagała.
Przez jakąś minutę tak stałaś i patrzyłaś się na nią, a ona dalej prosiła cię o zejście.
-Przepraszam...- powiedziałaś.
Odwróciłaś się i skoczyłaś. To koniec, koniec życia na tym świecie. Teraz czas rozpocząć nowe i odnaleźć Hongbina.




                                   
 
 
 
                                                                            [L]